To już trzeba być mną, żeby tyle nie pisać. Zrobiłam sobie wakacje od bloga, neta, kompa itd. Byłam w Łagowie, bardzo ładnej miejscowości na zachodzie Polski. Są tam dwa jeziora. Jedno nazywa się j. Łagowskie, a drugie j. Trześniowskie. Te jeziora są bardzo czyste, dużo się kąpałam i było w ogóle super. Ale niestety już koniec wakacji. Szczerze pisząc to trochę się boję, że sobie nie poradzę, coś mi się nie uda, nie zdam czegoś. Kilka dni temu było rozpoczęcie, na 9:00, minęło w miarę normalnie, mamy nowego wychowawcę. A tak po za szkołą to mam wszystkiego dość. Wiecie, że w jeden dzień, minutę, sekundę można zepsuć coś co było budowane przez lata. To coś jak dotknąć domek z kart, który od razu się rozwala, ale to nie jest tak. Sama nie wiem jak to jest, może ten domek to złe porównanie, ale znów tracę radość z życia i tak wszystko zawaliło się jednego dnia, może i ten domek z kart to jednak dobre porównanie. Czuję się okropnie, cały czas mam jakiś poczucie winy, a może sobie tylko wmawiam??? Nie wiem co mam robić, to znaczy wiem. Będę grzecznie chodziła do szkoły, zdobywała dobre oceny i przejmowała się klasówkami i narzekała na wymagających nauczycieli. Ale w środku i tak coś będzie nie tak, co jakiś czas czuję jakby moje serce, dusza były po przejściach całe pokaleczone z nożem i kilkoma szpilkami wbitymi w siebie. Jeśli jesteście jednymi z takich ludzi, którzy nie przeżyli większych cierpień psychicznych nie zrozumiecie mnie. Nie mówię o cierpieniu fizycznym, bólu. Na to się troszkę uodporniłam. Fizycznie jestem silna, ale w środku walczę z łzami, cierpieniem psychicznym. "Każda łza jest kroplą krwi wypływającą z mojego serca..." Piękne nie??? Co z tego, że piękne jak prawdziwe. Wszystkim mówię: "U mnie ok", ale wcale tak nie jest. W takich momentach podtrzymuje mnie tylko moja ukochana muzyka, bez której nie umiałabym żyć i ten blog. Jak już kiedyś pisałam, tylko wam mogę powiedzieć całą prawdę, wyżalić się. Mogę wam o wszystkim powiedzieć. Jak to jest mieć przyjaciółkę, ale nie móc powiedzieć jej o wszystkim. Dla każdego jestem inną osobą, zawsze coś udaję, gram, jak w przedstawieniu, jak w teatrze udaję. Nie jestem sobą. Tak jest coraz częściej. Nie wiem, może już nie potrafię być całkowicie sobą. Co umiem najlepiej: udawać kogoś kim nie jestem i kłamać. To też robię coraz częściej, pomijając klnięcie w myślach, co też powinnam dodać do listy rzeczy które robię najlepiej. "Z każdym dniem wyniszczamy siebie..." Tak samo pięknie brzmi i tak samo jest prawdziwe. Przy każdym, nawet najmniejszym wyborze coś tracimy. Najczęściej wybieramy coś z korzyścią dla nas samych. Z każdym kolejnym zdaniem coraz mniej wiem co piszę. To serce. Ono mówi mi co mam pisać. Ono cieszy się ze mną i smuci się ze mną. Codziennie wraz z nim podejmuję decyzje, które będą miały znaczeni w przyszłości. Nie zawsze zaraz w tej najbliższej, ale też trochę dalej. Np. gdy decydujesz się na zapalenie pierwszego papierosa, już ma to znaczeni w twojej przyszłości, mimo iż można być całkowicie tego nie świadomym. Nie, ja nie palę, jeśli komuś nasunęła się taka myśl, przykład przyszedł jakoś sam. Broń Boże, jeszcze tylko tego by brakowało. Ale np. gdy kupujecie sobie dużego loda, nie od razu będziecie chorzy, może nawet nie będziecie chorzy miesiącami, ale kiedyś i to przyjdzie, i na pewno jakaś część może najmniejsza będzie spowodowana jedzeniem dużego loda. Wszystko jest takie nie zrozumiałe, takie odległe, inne, jakby w ogóle nas nie dotyczyło. Jest wręcz przeciwnie, żyjemy z tym na co dzień, jest to dla nas normalne, naturalne. Dzisiaj notka bardzo mi się miesza, co zdanie piszę na inny temat, najpierw coś o domku z kart i same nie konkretne przykłady. Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Co zdanie nasuwa mi się inna myśl, którą chcę wam przekazać. Ratujcie mnie. O czym ja w ogóle mówię??? Może o tym, że znowu posiadam taką niechęć do życia, to bycia z ludźmi, funkcjonowania jak normalny człowiek. Tylko wam mogę się zwierzyć. To wy podtrzymujecie mnie przed upadkiem. Wy i moja "głupia" muzyka, której ciągle słucham i mi pomaga. Muszę z tego wyjść zanim to popadnie dalej. Wczoraj wieczorem znowu płakałam. Nikomu się nie zwierzam tylko wam, ale nie obraźcie się, nie ze wszystkiego. Może to w jakimś stopniu trochę samodzielności nauczyło mnie takiego skrycia. Wszystkiego nie mówię nikomu. Własne problemy rozwiązuję sama. Sama sobie ze wszystkim radzę. Zawsze coś udaję, zależy od sytuacji, może dlatego, że boję się śmiechu od innych. Wiem, że gdyby ktoś mnie wyśmiał to zraziłabym się do ludzi. Bardzo łatwo jest się z kogoś śmiać np. gdy nie jest taki sam jak reszta grupy społecznej, w której się aktualnie znajduje, nie nosi kolorowych ozdób, nie słucha rocka i metalu tylko dlatego bo teraz jest taka moda na rocka albo metal, nie ubiera się tak jak wszyscy, mam na myśli tych co podążają za modą, a jest to większość grupy społecznej. Ja taka jestem. Jestem inna niż moje rówieśniczki, nie słucham rocka i metalu, nie noszę kolorowych ozdób, nie ubieram się w modne rzeczy, które dopiero co weszły kolekcjami do sklepów. Szanuję takie osoby, nie krytykuję ich, tak samo się nie śmieję, żyję swoim życiem. Może według nich jest to po prostu normalne. Ale jakoś trudno żebym ja sama śmiała się z jakieś grupki osób. Wszystkiego mam dosyć. Trochę powiedziałam mamie o moich problemach. Powiedziała, że nie wie jak mi pomóc i że mogę iść do psychologa jeśli chcę, a ja się zgodziłam. Może chociaż psycholog mi coś powie. Czasami czuję się tak źle, tracę chęć do życia, a czasami myślę, że sobie to wszystko wmawiam. Sama nie wiem co mam robić, może gdyby nagle się tak wszystko nie zepsuło nie zapadłabym w coś takiego. Pożyjemy, zobaczymy. Chyba potrzebuję żeby ktoś przy mnie był. Nic nie mówił, o nic nie pytał tylko był. Niestety nie wszystkim rodzice mogą coś takiego zapewnić, chociaż poświęcają mi prawie cały swój wolny czas. Myślę, że po prostu brakuje mi ich miłości, chociaż i tak wiem, że mnie bardzo kochają. Nie jestem w stanie powiedzieć im wszystkiego, co innego mówię mamie, co innego tacie, mimo iż obie wersje są prawdziwe. Zycie jest okropnie dziwne. Wszystkie sytuacje obracają się tak nie typowo. Jakby tak naprawdę Bóg nie miał co do wszystkiego konkretnego scenariusza. A może jest zupełnie odwrotnie??? Wszystko dzieje się zgodnie z planem??? Może wszystko ma być takie trudne, dziwne, nie zrozumiałe. Niczego już nie jestem pewna. Zobaczymy co powie psycholog. Czuję, że oddalam się od wszystkiego, cały czas noszę w sobie jakieś dziwne lęki. Ze mnie ktoś wyśmieje, że sobie nie poradzę, że coś pójdzie nie tak jak "powinno". Nie mam już siły. Boję się gimnazjum. Tej nauki. Wiem, że to nie będzie takie trudne, ale boję się pierwszych jedynek, nie mówię, że w podstawówce ich nie dostawałam, ale wiem, że teraz będzie ich więcej. Boję się, że zupełnie się zamknę, że się złamię pod tym wszystkim. Np. w tej chwili olewam szkołę, lekcje do zrobienia, spakowanie się tylko i aż dlatego żeby móc do was to pisać. Ból z serca przelać na klawiaturę i na monitor i na wasze ekrany komputerów. Jak już pisałam, a nie kłamie w tym momencie, tylko WY i moja ukochana muzyka mnie ratujecie. Inaczej na pewno już dawno bym się rozkleiła. Gdybym nie miała muzyki, WAS... Nie wiem co bym zrobiła gdybym tego nie miała. Jesteście jedynymi ludźmi, którzy mnie rozumieją. Boję się co będzie jak będę musiała was pożegnać, ale na razie o tym nie myślę. Jak wcześniej wspomniałam, muszę iść do psychologa, może on mi coś pomoże.
Na razie to już cała moja gadanina, jest ona pisana w formie pamiętnika, nie jest cała napisana w jeden dzień i to jest jedyne miejsce gdzie jest opisany mój "dołek" z dnia na dzień. Jak opublikuję tą notkę przeczytam ją jeszcze raz. Już kiedyś na coś takiego zapadłam i jakoś z tego wyszłam, ale wtedy to nie było takie silne jak teraz. Pójdę jutro do psychologa i wszystko mu powiem. Już wróciłam do siebie, czuję się w miarę dobrze pod względem psychicznym i piszę dalej do was. Dla niektórych może była to wyczekiwana notka, ale wcześniej nie mogłam się za to zabrać i teraz, kiedy mam do zrobienia na jutro mnóstwo rzeczy piszę do was. To u mnie normalne :DD Dzisiaj nie będzie za dużo winx bo wpadłam na inny pomysł. Ale na początek. Zostałam... KLEPNIĘTA.
EDIT-początek
28.09
Więc:
Umiem/Jestem:
-śpiewać
-rozwiązywać zadania z matematyki
-grać w tysiąca
-stać na rękach
-grać w siatkówkę
-praktyczna
-optymistką
-miła
-nie konfliktowa
-wysoka
Nie umiem
-grać na pianinie
-robić na drutach
-robić ładnych dodatków na bloga
-szybko biegać
-mówić po włosku, arabsku i rosyjsku (a właściwie to we wszystkich językach poza polskim, angielskim i trochę niemieckim)
-zrobić gwiazdy
-zrobić szpagat
-bardzo ładnie pisać
-słówek na jutro na angielski
-jeździć na motorze
Kocham
-muzykę
-grać w piłeką nożną
-wszystkich czytających mojego bloga
-moich przyjaciół
-moją rodzinkę
-oglądać dobre filmy
-wsystkie fimy z Sandrą Bullock
-mój pokoik
-ciekawe książki
-psy
Nienawidzę
-kilku osób z mojej klasy
-kiedy ktoś kłamie mi prosto w oczy
-ogólnych konfliktów
-szkoły
-nudnych książek
-wszelkich oszóstów
-wścibskich ludzi
-robić z siebie idiotki
-koloru różowego
-podążania za modą
Filmy i seriale, które polecam
-Miss Agent
-Miss Agent 2
-Dwa tygodnie na miłość
-Asterix i Obelix Misja Kleopatra
-Nie kłam kochanie
-Mamma Mia
-Harry Potter i... (wszystkie części :D)
-Shrek... (wszystkie części)
-Ona to on
-Wielka mała miłość
Sposób na nudę
-gra na kompie
-wyjść z psem
-spotkać się z przyjaciółmi
-posłuchać muzyki
-pooglądać telewizję
-ćwiczyć
-serfować po necie
-czytać ciekawe książki
-rozmawiać przez telefon
-blogowanie
Osoby, któe też mają odpowiadać na to samo klepnięcie
-
bloomer-muska
-
dodatki-winx-i-inne
-
super-winx-club
-
winx-salior-h2o
-
red-magic
-
bloomi13
-
winx-i-ja
Nawet nie dużo pytań. Aha, jeszcze dam reguły:
1. Nie podawaj nicku osoby, która Cię wytypowała - ściśle tajne.
2. Odpowiedz na wszystkie pytania, wypisz 10 odpowiedzi od myślników.
3. Wytypuj 7 następnych osób.
EDIT-koniec
Teraz nowa rzecz wymyślona przeze mnie. Co notkę będę opisywała jakiś fajny film. Dzisiaj przypadło na...
Miss Agent. No to go!!!
Miss Agent to jeden z moich ulubionych filmów.
tytuł oryginalny: Miss Congeniality
reżyseria: Donald Petrie
muzyka: Ed Shearmur
rok produkcji: 2000
obsada:
Michael Caine,
William Shatner,
Ernie Hudson,
Sandra Bullock,
Candice Bergen,
Benjamin Bratt,
Steve Monroe,
Heather Burns,
John DiResta,
Melissa De Sousa
Opis(jest to opis, który zamieszczony jest na okładce filmu):
"Ma gładkie nogi, umalowane usta i broń gotową do strzału. Grana przez Sandrę Bullock agentka FBI Gracie Hart musi udawać jedną z finalistek konkursu piękności, by zdemaskować niebezpiecznego terrorystę, który szykuje kolejny zamach. Problem w tym, że Gracie nie ma za grosz wdzięku, jest zaniedbana i nie umie się ubrać. Od czego jednak odrobina dobrej woli i pracy nad sobą? W rolę Victora Mellinga, sfrustrowanego stylisty, który musi zmienić brzydkie kaczątko- nazywane "Brudną Harriet"- w piękność godną tytułu Miss Ameryki, wcielił się nie zrównany Michael Caine. Partnerują mu Benjamin Bratt ("Traffic"), Candice Bergen (serial TV "Murphy Brown"), William Shatner ("Star Trek") i Ernie Hudson ("Pogromcy duchów"). Dzięki znakomitym kreacjom aktorskim, pomysłowym gagom i dowcipnym dialogiem ("Ostatnio taki chód widziałem na Parku Jurajskim" mów Melling na widok Gracie) Miss Agent stała się wielkim przebojem kasowym, który krytycy określili jako "połączenie My Fair Lady z Zabójczą bronią".
czas trwania: 106 min
Data premiery DVD: 18-10-2001
Moja opinia: Naprawdę świetny film.
Ocena: 5/5
Fotki:

Troszkę słabe, ale muszę się rozkręcić. Następny opis będzie lepszy i będzie dotyczył drugiej części tego filmu.
Dalej, dzisiaj nie ma dodatków, bo mimo tak długiej przerwy nie miałam czasu ich zrobić. Jeszcze teraz muszę zrobić angielski na jutro. Mam dla was tylko coś takiego:

Na dzisiaj to już wszystko. Mam nadzieję, że wam się podoba. Czekam na komy z waszą opinią.
Hey
PS: Nie długo nowy szab.